Współczesny minimalizm

minimalizm
minimalizm

Właściwie od zawsze dobrze czułem się posiadając niewiele przedmiotów. Z czasem okazało się, że posiadanie nadmiaru rzeczy sprawia mi pewną przyjemność i przestałem to kontrolować. Obecnie czuję się tak naprawdę przytłoczony ich ilością. Czy istnieje współczesny minimalizm i jak przekłada się na to, ile możemy zaoszczędzić. Dzisiaj przedstawiam własną refleksję na ten temat.

Kiedyś było inaczej..

Zastanawiając się skąd moje przekonanie o tym, że posiadanie niewielkiej ilości przedmiotów jest dobre, sięgam do czasów dzieciństwa. Mieszkaliśmy w bloku, w mieszkaniu o powierzchni ok 40 m2 jako 4 osobowa rodzina. Niewielka powierzchnia, która musiała pomieścić cały dorobek rodziców oraz relatywnie niewielkie ich zarobki, nie pozwalały na zbytek.

W zakresie ubrania dla dzieci normą było posiadanie 2 par spodni (najczęściej „teksasów” – tak kiedyś mówiliśmy na jeansy). Jedna para służyła do chodzenia do szkoły, druga do chodzenia po domu. Jak łatwo się domyśleć, para numer jeden z czasem stawała się parą numer dwa, a para numer dwa po prostu ulegała fizycznemu rozpadowi. Cykl rotacji od pary numer jeden do pary numer dwa trwał około 1 roku. Do tego maksymalnie 2 pary butów, kilka T-shirtów, jedna koszula i jeden sweter.

Możesz sobie zatem wyobrazić, że ubranie było traktowane w zasadzie wyłącznie funkcjonalnie. Nigdy nie podążaliśmy za modą. Cena i trwałość kupowanych ubrań i przedmiotów były najważniejsze. Już w latach 90-tych czułem się z tym źle – gdy wszyscy chodzili w wąskich spodniach, ja dostawałem takie z szeroką nogawką. Gdy na topie były „piramidy”, ja chodziłem w rurkach. Tak po prostu było taniej. Z czasem zacząłem czuć się dobrze będąc nieco innym od reszty i upatrując w tej odmienności swojego wyróżnika w grupie rówieśników. Dodatkowo uodparniałem się na przykre komentarze na temat mojego wyglądu. To nauczyło mnie dystansu do samego siebie nie tylko w kwestii wyglądu, ale także tego kim jestem i co robię.

Zmiana niekoniecznie rozsądna

Podejście do rzeczy materialnych, które wyniosłem z domu zaczęło zmieniać się dopiero po ukończeniu studiów i rozpoczęciu pracy zawodowej. Kiedy poczułem, że zarabiam na stałym etacie i mam pewne nadwyżki finansowe zacząłem realizować swoje marzenia i stopniowo kupować znacząco więcej rzeczy niż tak naprawdę potrzebowałem. Ot, takie zachłyśnięcie się dobrobytem po ponad 20 latach spędzonych najpierw w komunie, a następnie w okresie transformacji gospodarczej.

Dzień dzisiejszy

Dzisiaj widzę w każdym pokoju naszego domu ogromne sterty rzeczy, których w ogóle nie potrzebuję. Nawet ciężko zdecydować od czego zacząć porządki i pozbywanie się tego wszystkiego. Czuję na co dzień jak bardzo mi to przeszkadza, jak źle czuję się w takim otoczeniu. Uświadamiam sobie jaki ogrom środków finansowych przeznaczyliśmy na rzeczy do niczego nam niepotrzebne i jak wiele czasu musimy przeznaczać na administrowanie nimi (sprzątanie, przekładanie, kupowanie i pozbywanie się ich). To straszne uczucie.

Skąd to się wzięło

W zasadzie przedmioty mają dwie funkcje:

  • Reprezentują pewną funkcjonalną użyteczność, oraz
  • są wyrazem prestiżu, statusu materialnego, sposobem na wyróżnienie się w otoczeniu.

Dodatkowo mogą stanowić także wyraz kompensacji braków, najczęściej z dzieciństwa. Dlatego dzisiaj sprawia mi dużą przyjemność posiadanie więcej niż 2 par spodni.

Użyteczność funkcjonalna

Kwestia użyteczności jest relatywnie łatwa do zidentyfikowania. Jeżeli masz 2 przedmioty służące tej samej funkcji to zapewne jednego z nich nie potrzebujesz. Wyobraź sobie, że w łazience masz 2 pralki. Raczej szybko dojdziesz do wniosku, że jednej z nich chcesz się pozbyć.

Inną miarą użyteczności jest faktyczna przydatność danego przedmiotu. Ja stosuję prostą zasadę, które świetnie sprawdzi się w większości przypadków. Jeżeli danego przedmiotu nie użyłem w trakcie ostatnich 12 miesięcy to oznacza, że już go nie potrzebuję i powinienem się go pozbyć. Dlaczego akurat 12 miesięcy – część przedmiotów, czy ubrań używamy sezonowo, więc taki okres analizy pokrywa także tę kwestię.

Ego i użyteczność ponad funkcjonalna

Drugi wymiar użyteczności jest znacznie trudniejszy do samodzielnej analizy. W zależności od twojego ego i samodyscypliny może okazać się, że potrzebujesz więcej przedmiotów, niż jest to racjonalnie uzasadnione. Warto mieć refleksję i czasem popatrzeć na to co posiadasz, zadając sobie pytanie – czy to jeszcze sprawia mi radość. Możesz być już na takim etapie jak ja – masz większą frustrację wynikającą z posiadania nadmiaru rzeczy niż ich niedoboru.

Nie namawiam do bycia mnichem i skupienia się wyłącznie na sferze funkcjonalnej tego co posiadasz. Myślę, że nie jest niczym złym posiadanie również przedmiotów, które powodują po prostu twoje lepsze samopoczucie. Ale miejmy ich tyle, żeby nie przechylić szali na stronę przesady, nadmiaru i związanej z tym frustracji.

Czy już czujesz, co może dać ci posiadanie mniej?

Jeżeli powoli dojrzewasz do decyzji, aby posiadać mniej, to rozważ jeszcze takie argumenty:

  • Wyobraź sobie, że mniejsza ilość rzeczy znacząco zmniejszy ilość czasu jaki poświęcisz na sprzątanie. Nawet jeżeli ktoś sprząta twoje mieszkanie to jedyne co może zrobić to poupychać rzeczy, co tylko zwiększy twoją frustrację. Czy przyjemnie jest spędzać czas w mieszkaniu, które jest zagracone? Wyobrażasz sobie jaka ilość kurzu i brudu zalega wokół ciebie w tym bałaganie?
  • Być może jesteś już w sytuacji, w której nie masz już możliwości swobodnego korzystania z wszystkich przedmiotów, które posiadasz. Być może są poupychane i aby się do nich dostać musisz zadać sobie sporo trudu. Przykładem takich sytuacji jest konieczność wyjmowania ubrań zimowych i zamiany ich z letnimi. Czy naprawdę warto inwestować 2 wolne dni w roku, aby poprzekładać ubrania między szafami? Czy przypomnisz sobie o schowanych na strychu butach, kiedy będziesz chcieć je założyć? Wyobraź sobie, że masz połowę rzeczy, ale wszystkie są od ręki dostępne i możesz z nich skorzystać w każdej chwili, fajnie co?
  • A możesz rozważasz decyzję o zakupie większego mieszkania, bo w dotychczasowym nie jesteś już w stanie się pomieścić? Czy aby na pewno potrzebujesz jeszcze więcej miejsca, aby gromadzić rzeczy których nie potrzebujesz?
    Pomyśl jak długo musisz pracować, aby zarobić na większe mieszkanie, przelicz to na godziny i zastanów się, czy naprawdę nie możesz wykorzystać tego czasu w sposób, który da ci więcej radości.
  • Nie wiem jak ty, ale ja nie potrafię wypoczywać w otoczeniu, gdzie nie ma porządku. Myślę, że ma to duży wpływ również na twoją psychikę i to jak czujesz się w przeładowanym otoczeniu.
    Wyobraź sobie porządek i minimalną ilość rzeczy w twoim mieszkaniu. Od razu lepiej, prawda?
  • Pamiętaj, że jesteś przykładam dla swoich dzieci. Jeżeli, pokażesz im swoje racjonalne i uzasadnione podejście do posiadania, będą po prostu bardziej szczęśliwymi ludźmi.

Wpływ na oszczędzanie

Specjalnie na koniec zostawiam aspekt ekonomiczny. Myślę, że dobrze jest, jeżeli pozostałe argumenty przeważą a oszczędności będą tylko miłym dodatkiem do porządku i lepszego samopoczucia. W takiej sytuacji nie będziesz mieć wrażenia „biedowania”, a jedynie satysfakcję z prowadzenia bardziej świadomego życia.

Czy uważasz że temat jest warty twojego rozważenia i podjęcia odpowiednich działań?

Dziękuję ci za lekturę i zachęcam do komentowania.

M

0 Shares:
Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You May Also Like